
W ostatnim artykule z początku 2025 roku, zastanawiałem się w jaki sposób zmieni się architektura bezpieczeństwa na Bałtyku w stosunku do incydentów z lat 2022-2025. Czy zapowiadane wspólne misje w ramach struktur NATO przyniosą efekt? Jakie działania podejmą Rosjanie? Postaram się przeprowadzić ogólną analizę aktualnego stanu bezpieczeństwa w odniesieniu do wydarzeń z ubiegłego roku.
Na początek krótkie przypomnienie.
Od akcesji Szwecji i Finlandii do wojny hybrydowej
Pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku radykalnie przepisała architekturę bezpieczeństwa w Europie Północnej. Najbardziej wymiernym symbolem tych zmian była decyzja Finlandii i Szwecji o porzuceniu wieloletniej neutralności i wstąpieniu do NATO. Ich akcesja (Finlandia w kwietniu 2023, Szwecja w marcu 2024) domknęła geostrategiczne okrążenie Rosji w regionie, przekształcając Morze Bałtyckie w wewnętrzny akwen Sojuszu. Dla Rosji, posiadającej enklawę w Obwodzie Kaliningradzkim, stało się to ogromnym wyzwaniem. Jednak wraz z tą fundamentalną zmianą, na Bałtyku pojawiło się widmo nowego rodzaju konfliktu – toczonego poniżej progu otwartej wojny, w którym główną rolę odgrywają ataki hybrydowe, sabotaż i działania zastępcze.
Lata 2022-2024 – Faza przygotowawcza i pierwsze symptomy
Pierwsze miesiące po wybuchu wojny charakteryzowały się na Bałtyku przede wszystkim wzmożoną aktywnością wywiadowczą i prowokacjami ze strony rosyjskiego lotnictwa. Dochodziło do licznych naruszeń przestrzeni powietrznej państw bałtyckich oraz niebezpiecznych manewrów samolotów rosyjskich w pobliżu okrętów NATO. Spektakularnym aktem sabotażu było wysadzenie w powietrze gazociągów Nord Stream we wrześniu 2022 roku. Choć dokładne okoliczności tego ataku do dziś budzą kontrowersje, stał się on punktem zwrotnym, unaoczniając bezprecedensową podatność podmorskiej infrastruktury krytycznej. Był to jednak dopiero przedsmak tego, co miało nadejść w kolejnych latach.
Rok 2024 przyniósł eskalację tych działań. W listopadzie chiński masowiec Yi Peng 3 znalazł się w centrum uwagi po zerwaniu dwóch kabli telekomunikacyjnych na dnie Bałtyku. Jednak najbardziej przełomowym momentem był grudzień 2024 roku, kiedy to statek Eagle S, tankowiec przewożący rosyjską ropę w ramach „floty cieni”, uszkodził kabel energetyczny Estlink 2 oraz cztery kable telekomunikacyjne łączące Finlandię z Estonią. Incydent ten był punktem zwrotnym, który wymusił zmianę strategii NATO.
Rok 2025 – Kulminacja i odpowiedź Sojuszu
Rok 2025 przyniósł dalsze incydenty, ale przede wszystkim pokazał, że państwa NATO są gotowe do bardziej stanowczej odpowiedzi. W styczniu, w związku z podejrzeniem zerwania kabla łączącego Szwecję z Łotwą, zatrzymano statek Vezhen. Szwedzcy śledczy uznali jednak ostatecznie, że uszkodzenie mogło nastąpić w wyniku złych warunków pogodowych. Najważniejsze zmiany zaszły jednak w sferze reakcji.
NATO Baltic Sentry i operacje narodowe
W odpowiedzi na incydenty z udziałem Eagle S, NATO uruchomiło na początku 2025 roku misję Baltic Sentry, zwiększając swoją obecność na morzu poprzez wysłanie fregat, samolotów patrolowych i morskich dronów. Równolegle państwa regionu, w ramach Grupy Ekspedycyjnej (JEF), rozpoczęły operację Nordic Warden, mającą na celu monitorowanie i potencjalne przechwytywanie podejrzanych jednostek. Co ciekawe, do monitorowania ruchu statków w pobliżu infrastruktury krytycznej, zostały tu wykorzystane rozbudowane algorytmy sztucznej inteligencji (SI).
Przełomem było praktyczne zastosowanie nowych uprawnień. Finlandia i Estonia, powołując się na przepisy dotyczące ubezpieczeń i rejestracji, zaczęły abordażować i konwojować do swoich wód podejrzane statki z „floty cieni”. W styczniu 2025 roku schwytano tankowiec Eagle S, a w kwietniu Estonia zatrzymała tankowiec Kiwala. Działania te wysłały jasny sygnał, że ryzyko kosztownych opóźnień i kontroli wzrosło.
Incydent z Jaguarem i nowa jakość napięcia
Jednak w maju 2025 roku doszło do incydentu, który unaocznił ryzyko eskalacji. Gdy estońskie władze próbowały skierować do inspekcji tankowiec Jaguar, na pomoc jednostce przyleciał rosyjski myśliwiec Su-35, który naruszył estońską przestrzeń powietrzną. Portugalskie F-16 poderwały się z interwencją. Był to pierwszy przypadek, gdy Rosja otwarcie użyła siły militarnej do ochrony swojej „floty cieni” przed inspekcją państw NATO. We wrześniu 2025 fala prowokacji powietrznych przetoczyła się przez Danię – niezidentyfikowane drony sparaliżowały na kilka dni ruch na lotnisku w Kopenhadze i wokół baz wojskowych, co duńska premier Mette Frederiksen nazwała wprost „atakami hybrydowymi” ze strony Rosji. W tym samym czasie rosyjskie myśliwce naruszyły przestrzeń powietrzną Estonii.
Na koniec 2025 roku, w grudniu, fińskie władze zatrzymały kolejny statek – Fitburg – podejrzany o uszkodzenie kabla telekomunikacyjnego łączącego Finlandię z Estonią.
Wyzwania i słabości odpowiedzi NATO
Mimo zwiększonej determinacji, odpowiedź na hybrydowe zagrożenia napotyka na poważne przeszkody. Kluczowym problemem jest atrybucja i jurysdykcja. Fiński sąd w październiku 2025 roku umorzył sprawę przeciwko załodze Eagle S, uznając, że Finlandia nie ma jurysdykcji do ścigania przestępstwa, które miało miejsce poza jej wodami terytorialnymi, a incydent zakwalifikowano jako błąd w nawigacji, a nie celowy atak. To pokazuje, jak trudne jest pociągnięcie winnych do odpowiedzialności na drodze prawa międzynarodowego.
Po drugie, pojawia się problem eskalacji. Incydent z Jaguarem pokazał, że Rosja jest gotowa bronić swojej floty siłą, co rodzi ryzyko bezpośredniego starcia militarnego na morzu. Jak zauważają eksperci z SIPRI, wysoka częstotliwość incydentów i konfrontacji, przy braku działających kanałów komunikacji między wojskowymi, stwarza realne ryzyko niekontrolowanej eskalacji.
Po trzecie, istnieją ograniczenia techniczne i operacyjne. Mimo zwiększonej obecności NATO, zdolność do ciągłego monitorowania rozległego dna morskiego i natychmiastowej reakcji na każde podejrzane zachowanie jest ograniczona. Floty państw bałtyckich są niewielkie i nie zawsze przystosowane do trudnych warunków pogodowych. Długotrwałe utrzymywanie wzmożonych patroli jest wyzwaniem logistycznym i finansowym.
Nowa normalność na Bałtyku
Sytuacja bezpieczeństwa na Morzu Bałtyckim uległa głębokiej i prawdopodobnie nieodwracalnej zmianie. Region przeszedł od stanu podwyższonego napięcia po inwazji na Ukrainę, przez fazę testowania zachodnich reakcji za pomocą ataków hybrydowych w latach 2023-2024, do obecnego stanu permanentnej konfrontacji poniżej progu wojny. Rosja, wykorzystując swoją „flotę cieni” i działania asymetryczne, dąży do zdestabilizowania regionu, przetestowania spójności NATO i odwetu za sankcje, nie ryzykując otwartego konfliktu.
NATO, początkowo reagujące z opóźnieniem, od początku 2025 roku znacząco zintensyfikowało swoją obecność poprzez misję Baltic Sentry i zaadaptowało taktykę aktywnego przechwytywania podejrzanych statków. Fundamentalne znaczenie miało wejście Finlandii i Szwecji do Sojuszu, które przekształciło Bałtyk w strategiczny obszar wewnętrzny, ale jednocześnie skomplikowało położenie Rosji.
Przyszłość przyniesie jednak nowe wyzwania. Konieczne będzie nie tylko utrzymanie obecności morskiej, ale także wypracowanie skutecznych mechanizmów prawnych i politycznych do karania sprawców hybrydowych ataków, co – jak pokazuje sprawa Eagle S – jest niezwykle skomplikowane. Niezbędna będzie również rozbudowa zdolności do ochrony infrastruktury krytycznej, zarówno poprzez jej fizyczne zabezpieczenie, jak i tworzenie systemów nadmiarowych. Bałtyk stał się poligonem doświadczalnym dla nowoczesnej wojny hybrydowej, a sposób, w jaki NATO i Unia Europejska poradzą sobie z tym wyzwaniem, będzie miał znaczenie dla całej wschodniej flanki.









